RECENZJA „U ciebie czy u mnie?”. Z okazji tegorocznych Walentynek Netflix postanowił sprezentować nam nową komedię romantyczną, w której Reese Witherspoon i Ashton Kutcher zamieniają Gotowi na wszystko. Exterminator. Tylko z tobą (2021) - Młoda kobieta przygotowuje romantyczną kolację powitalną dla swojej dziewczyny. Nagle zaczyna o sobie znać prawda, z którą nie chciała się zmierzyć i nawiedzają ją 2013-01-14 Skomentuj Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała! Udostępnij „Tylko Ciebie chcę” to kontynuacja przygód Babi i Stepa. Pozbawiony współczesnego kontekstu, „Wołyń” jest filmem w obecnej sytuacji historycznej i politycznej głęboko niepotrzebnym. Reżyser może powiedzieć, że nic go to nie obchodzi. Jednak pozostał nam na ekranach „banał”, nuda okrucieństwa i omijanie tego, co wymagałoby od reżysera więcej niż ukazania drastycznych scen. Pokrótce: o zemście. Gdy bowiem brat Juliana ( Ryan Gosling ), niejaki Billy ( Tom Burke ), w napadzie szału gwałci i zabija córkę właściciela domu publicznego, ten ostatni pozbawia oprawcę życia. Zemstę zrozpaczonemu ojcu umożliwił owiany legendą "Anioł Zemsty", gliniarz działający według własnego kodeksu moralnego. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Odpowiedzi thatime odpowiedział(a) o 17:32 Sprawdź na stronka, bo mają wszystkie nowości :) nie.. albo! z tegoo co pamiętamjest scena co bzykają sie w kiblu ;P blocked odpowiedział(a) o 22:39 Jestem prawie pewien, że są...już sam tytuł o tym świadczy :) srode ogladalem ten film na stronie Baaaardzo fajna strona. Na stronie glownej wpisujesz tytul filmu i szukasz sobie film i potem ogladasz. Czasami wyskoczy krotka reklama, ale mozna ja pominac. Strona jest bardzo podobna do innych tego typu czyli youtube. Jakosc filmow jest bardzo fajna i nic sie nie zacina. Fajne jest to, ze sa tam nawet nowe filmy bo na takim youtube to dopiero po roku czy dwoch sie nowe pojawiaja. Bardzo to polecam ta strone. Tutaj masz dokladny link: Uważasz, że ktoś się myli? lub Tengo ganas de ti2012 7,3 84 668 ocen 20 362 chce zobaczyć {"rate": Strona główna filmu Podstawowe informacje Pełna obsada (63) Opisy (2) Opinie i Nagrody Nagrody (1) Forum Multimedia Zdjęcia (51) Plakaty (11) Pozostałe Ciekawostki (1) Powiązane (4) Newsy (2) {"type":"film","id":629025,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Tylko+Ciebie+chc%C4%99-2012-629025/tv","text":"W TV"}]} Baz Luhrmann robi, co może, by widownię swojego najnowszego filmu wprowadzić w euforyczny amok rodem z najlepszych koncertów Presleya. Częściowo to się udaje, bo obłędnie sfilmowane widowisko kiczowatym przepychem, rockandrollową energią i szaleńczym niemal tempem rzuca na kolana przed Królem i jego nieśmiertelną legendą. Problem w tym, że gruba warstwa efekciarstwa skrywa tak naprawdę bardzo uproszczoną i spłyconą opowieść o człowieku uwięzionym w złotej klatce. Wiele reżyserskich decyzji wydaje się dyskusyjnych, ale niepodważalnym faktem jest pojawienie się na hollywoodzkim firmamencie nowej gwiazdy. Nazywa się Austin Butler i za rolę Elvisa zgarnie Oscara. Recenzje filmów - sprawdź, co warto obejrzeć Przypominanie na wstępie muzycznych osiągnięć i popkulturowego dorobku Elvisa Presleya byłoby nie tyle truizmem, ile zwyczajnym faux pas. Nie trzeba przecież być koneserem twórczości Króla z Graceland, by zawadiacką czuprynę, obcisłe i fantazyjne stroje, rozkołysane biodra i charakterystyczny wokal bezbłędnie przypisać jednemu z najwybitniejszych artystów, jacy stąpali po ziemi. Właśnie powszechna rozpoznawalność Elvisa sprawia, że jego filmowa biografia nie zamyka się przed żadnym widzem. Dlatego kluczowe w odbiorze dzieła Baza Luhrmanna będą oczekiwania, z jakimi wybierzemy się do priorytetowo potraktujemy chęć wgryzienia się w osobowość Presleya i jego życiorys, to lepiej pozostać w domu i wertować tony publikacji, artykułów i nagrań poświęconych geniuszowi rockandrolla. Obecność przed wielkim ekranem wydaje się natomiast obowiązkowa, jeżeli interesuje nas nieskrępowana faktografią rozrywka. Szkoda, że Luhrmann nawet nie spróbował stworzyć pomostu pomiędzy widowiskiem a bardziej wnikliwą biografią, ale w kinowej praktyce tego typu kompromis udaje się wypracować bardzo rzadko. Wystarczy choćby wspomnieć porywające, ale wygładzone z rys i krzywizn muzyczne portrety Mercury'ego w "Bohemian Rhapsody" i Eltona Johna w "Rocketmanie". "Stranger Things", "Peaky Blinders", "Obi-Wan Kenobi": topowe seriale w natarciu Film jak kilka koncertów Elvisa w jednymAustralijskiego reżysera bardziej fascynuje nie Elvis-człowiek, a Elvis-ikona. Właściwie od pierwszych kadrów Luhrmann z impetem wskakuje w presleyowski żywioł, chcąc poniekąd ruchy sceniczne i energię swojego idola bezpośrednio zaimplementować w strukturę filmu. Stąd w "Elvisie" mnóstwo karkołomnych manewrów kamerą, dynamiczny, a nawet agresywny montaż (który często jednak przeszkadza i wprowadza chaos), cała paleta barw utrwalonych w kostiumach i scenografii oraz duża narracyjna swoboda. Stylistycznie wygląda to tak, jakby film łączył brawurę i bunt młodego Elvisa z blichtrem i (zamierzonym, na dodatek trafionym) kiczem rodem z występów Króla w szaleństwo (bo tak to wygląda przez pierwszą godzinę filmu) znakomicie uzupełnia muzyka. I to nie tylko za sprawą presleyowskich szlagierów, które fantastycznie wybrzmiewają w różnych aranżacjach i wersjach. Ścieżkę dźwiękową uzupełniają klasyczne bluesowe kompozycje, pojawia się gospel, a nawet utwory Kinga czy Little Richarda. Z upływem czasu to jednak Elvis bezdyskusyjnie zagarnia dla siebie całą scenę, a olbrzymie wrażenie robią sekwencje koncertów. Podczas powrotnego występu w 1968 roku ma się ochotę wiwatować razem z filmową publiką. Znakomicie brzmi i wygląda również odwzorowanie pierwszego koncertu w hotelu International, podczas którego możemy się przekonać jak świetnym nie tylko wokalistą, ale i kompozytorem, dyrygentem i showmanem był Presley. Ruszają kina plenerowe w TrójmieścieMuzyczną harmonię w filmie zaburzają jedynie wkradające się gdzieniegdzie nowoczesne, hiphopowe brzmienia, które są totalnym nieporozumieniem i zupełnie bezsensownym zaburzeniem całej stylistyki. Rozumiem, że twórcy zapewne chcieli podkreślić wkład Elvisa w dzisiejszą muzykę, ale połączenie pewnych rzeczy czasami po prostu się nie sprawdza, a wręcz drażni i przeszkadza. Tak jak w tym przypadku. Bardziej show niż filmowa biografia Całą swoją strukturą dzieło Luhrmanna przypomina hołd złożony legendzie Presleya i podobnie wygląda to również na płaszczyźnie scenariusza. Twórcy ewidentnie nie chcieli zrobić krzywdy samemu Elvisowi i jego rodzinie. Najtrudniejsze wątki - uzależnienie od leków, zdrady, obsesyjna wręcz rozrzutność - zostają tutaj ledwie zasygnalizowane. Nadużywania narkotyków czy alkoholu wręcz nie widać. Relacje z Priscillą okrojono do podstawowego minimum. W tle pojawia się trochę historii i polityki, ale czasu na rozwinięcie tych wątków specjalnie za dużo nie ma, bo przecież "show must go on". Fabuła to oczywiście nie dokument, a reżyser ma pełne prawo do swobodnego żonglowania prawdą i naciągania niektórych faktów. O ile oczywiście nie dochodzi do przekłamania i manipulacji. Takim pokusom Luhrmann na szczęście nie uległ, ale jego narracyjny pomysł nie do końca się sprawdza. Historię Elvisa poznajemy z perspektywy "Pułkownika" Parkera - człowieka, który de facto instruował swojego podopiecznego i miał na niego niebagatelny wpływ. Mówiąc wprost: pasożytował na talencie Presleya w sposób wręcz obrzydliwy. Powierzenie w filmie tak odpowiedzialnej funkcji narratora postaci skrajnie negatywnej, oślizgłej i odstręczającej, moim zdaniem, nie ma większego sensu i wzbudza spory bardziej, że ekranowy Parker wydaje się sztampowym czarnym charakterem, który nie wychodzi poza sztywne ramy scenariusza. I tu dochodzimy do dwóch zadziwiających faktów: Tom Hanks gra negatywną postać, Tom Hanks gra co najwyżej przeciętnie. Wybitny przecież aktor, schowany pod niezliczonymi warstwami charakteryzacji i sztucznych kilogramów, dość biernie odtwarza scenariuszowe założenia. Zabrzmi to wręcz obrazoburczo, ale niestety Hanksa mógłby zastąpić aktor z czwartego, piątego szeregu w Hollywood i nie byłoby większej różnicy. Austin Butler: narodziny gwiazdyNatomiast to, co w bezczelny niemal sposób wyczynia w tym filmie Austin Butler przechodzi jakiekolwiek pojęcie i przebija chyba nawet najbardziej optymistyczne prognozy. Co za talent, co za charyzma! I choć w konkursie sobowtórów Elvisa pewnie aktor nie miałby większych szans (choć mnie absolutnie przekonał), to sposób odwzorowania jego ruchów, gestów, mimiki czy głosu jest powalający. Elvis urodził się, by zostać królem rockandrolla, Butler przyszedł na świat, aby zagrać Presleya. Jeśli Rami Malek (zasłużenie) dostał Oscara za "Bohemian Rhapsody", to Butler - dodając jeszcze do swojej roli wokal i mając więcej intymnych scen do zagrania - sprawia, że przyszłoroczne rozstrzygnięcie w kategorii najlepsza rola pierwszoplanowa zdaje się być formalnością. I znów można ponarzekać, że dysponując takim aktorskim złotem, Luhrmann tak powierzchownie i w bardzo asekuracyjny sposób opowiada o samotności idola wielbionego przez miliony, o jego demonach i słabościach, które w tragicznych okolicznościach zdeformowały (dosłownie i w przenośni) wizerunek Króla. Tej pustki w "Elvisie" nie da się wypełnić nieśmiertelnymi szlagierami, zdjęciami czy nawet kapitalnym Butlerem. W kinie, tak jak w muzyce, czasami nie jakość, a emocje towarzyszące danemu dziełu decydują o uwielbieniu publiki. A emocji w tym filmie akurat nie brakuje, chociaż chyba obejdzie się bez omdleń na widowni i rzucania damską bielizną w ekran. OCENA: 7/10 Odpowiedzi W końcu udało mi się znaleźć stronę gdzie moge w spokoju obejrzeć jakiś film!Prosze bardzo: wlasnie sobie oglanowszego pitbulla ! :D> to najleeeepsza strona :D wastille odpowiedział(a) o 17:23 Sprawdź na stronka, bo mają wszystkie nowości :) to druga cz. 3 metry nad niebem :) obejrzyj, sie przekonasz, o miłości. To 2 część trzy metry nad niebem jak nie oglądałaś 1 część to nie opłaca się oglądać to jest podobne jak 1 o miłości i stracie oglądnij to się przekonasz ;) arteq96 odpowiedział(a) o 12:22 srode ogladalem ten film na stronie Baaaardzo fajna strona. Na stronie glownej wpisujesz tytul filmu i szukasz sobie film i potem ogladasz. Czasami wyskoczy krotka reklama, ale mozna ja pominac. Strona jest bardzo podobna do innych tego typu czyli youtube. Jakosc filmow jest bardzo fajna i nic sie nie zacina. Fajne jest to, ze sa tam nawet nowe filmy bo na takim youtube to dopiero po roku czy dwoch sie nowe pojawiaja. Bardzo to polecam ta strone. Tutaj masz dokladny link: Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub "Tylko Ciebie... chcę" to antologia stworzona specjalnie na walentynki. Na jej kartach znajdziemy siedem tekstów polskich autorek. Co ciekawe, większość z tych opowiadań mogłaby bez problemu zostać rozwinięta w dłuższej poruszają wiele życiowych, ale przede wszystkim aktualnych tematów i problemów. Przekonamy się jak wielka siła drzemie w kobiecie, abyśmy zrozumiały, a może przypomniały sobie, że nasze marzenia, pragnienia i tęsknoty warto wcielić w życie, zacząć je realizować, walczyć o to, na czym nam zależy. W zwiazku i uczuciach nie liczy się to ile kto ma zer na koncie, a jaki jest w środku, co sobą reprezentuje, jak nas traktuje czy jest dla nas wsparciem, zrozumieniem, poświęca swoją uwagę."Nie zawsze decyzje, które podejmujemy, są właściwe. Dopiero z biegiem czasu, możemy inaczej ocenić daną sytuację."Spotkamy tu również aspekt pochopnie wyciągnych wniosków. Nie wszystko bowiem jest tym, czym może się wydawać. Bardzo łatwo pomylić np. zdradę z czymś innym. Do myślenia daje także ostatnie z opowiadań, które jest niejako spoiwem pozostałych. Przeznaczenie, bo o nim mowa, potwierdza starą prawdę, że nie da się od niego uciec. Kto jest nam pisany, nawet po latach do nas wróci. A może jest też ktoś całkiem blisko nas, kogo nie zauważamy...?"- Wierzysz w przeznaczenie? - spytał z nadzieją wymalowaną na twarzy. Poczułam, jak pojedyncza łza spływa mi po policzku."Każda z nowelek jest inna, napisana w różnym stylu i poprowadzoną fabułą. Łączy je pragnienie miłości i romantyzm. Każde z opowiadań dostarcza niezapomnianych emocji, przeżyć, smutku, uśmiechu, nadziei, zaskakujących zwrotów akcji, refleksji i ciekawych wniosków. Z pewnością w niektórych z nich odnajdziecie siebie."Tylko Ciebie... chcę" to doskonały wybór dla wielbicieli krótkiej formy literackiej. Samotność, zdrada, rozczarowania, nieporozumienia, rozterki, namiętność - mamy tu cały przekrój emocji i uczuć. To powieść udowadniająca, że w walentynki wszystko jest możliwe. Sprawdźcie koniecznie!

recenzja filmu tylko ciebie chce